MĄDROŚĆ, SIŁA I PIĘKNO WSZYSTKIE PROJEKTY ARTYSTYCZNE MARCINA BANASIKA

napisz do mnie na: mfb@marcinbanasik.com
  START
MARCIN BANASIK

LITERATURA

MUZYKA

GRAFIKA I MALARSTWO

AUDIO

SKLEP  OSTATNIO DODANE   
   


Na tej stronie wklejam wszystkie dodane do strony artykuły, nagrania, partytury, poezje... Tutaj też króciutkie blogi.

Porządek jest chronologiczny, zatem można korzystać z tej strony, by mieć dostęp do nowości, bez konieczności przedzierania się przez to, z czym już się wcześniej zapoznano. Pozycje zamieszczam na ogół z drobnym, technicznym komentarzem, odsyłającym do podstrony, gdzie dany materiał pojawił się oryginalnie.


/9. Maja 2019/
Wiersz:
Korespondencja Sztuk (przeczytaj tutaj)


/2. Maja 2019/
Wiersz:
Nie Te Szczyty (przeczytaj tutaj)


/22. Marca 2019/
Wiersz:
Kochani Szturmowcy! (albo "tolerancja, z jaką zetknąłem się na Zachodzie") (przeczytaj tutaj)

Rónież: kosmetyczna zmiana czcionek na większe, aby zrekompensować coraz wyższą rozdzielczość monitorów... (A pamiętajcie, że jeżeli czcionki są dla Was za małe, możecie je zwiększyć lub zmniejszyć, wciskając ctrl i kręcąc kółkiem na myszy.)


/4. Grudnia 2018/
Wiersz:
Aby Być (przeczytaj tutaj)


/3. Grudnia 2018/
Wiersz:
Cała Prawda o Śmierci, Tutaj za Darmo! (przeczytaj tutaj)


/7. Lipca 2018/
Wiersz:
Trzy Słowa Na "H" (przeczytaj tutaj)


/15. Marca 2018/
Wiersz z nagraniem bonusowym...

Wiersz:
Pod Słońcem (przeczytaj tutaj)


/6. Marca 2018/
Ostatnio wiersze były długie i chude, to teraz mam dla Was jeden krótki, za to gruby...

Wiersz:
W Poznańskim Salonie (przeczytaj tutaj)


/5. Marca 2018/
Wiersz:
Senilità (przeczytaj tutaj)


/4. Marca 2018/
Wiersz:
Skoki (przeczytaj tutaj)


/3. Marca 2018/
Wiersz:
Skurcze (przeczytaj tutaj)


/2. Marca 2018/
Wiersz:
Nein, Danke... (przeczytaj tutaj)


/28. Lutego 2018/
Wiersz:
Olejek Arganowy (przeczytaj tutaj)


/25. Lutego 2018/
Wiersz:
Kamera... Akcja... Poszło! (przeczytaj tutaj)


/24. Lutego 2018/
Wiersz:
Live, Live, Live (przeczytaj tutaj)


/23. Lutego 2018/
Wiersz z nagraniem bonusowym, abyście także mogli "żyć na chwilkę"...

Wiersz:
Wyjście (przeczytaj tutaj)


/12. Lutego 2018/
Wiersz:
Trójkąty (przeczytaj tutaj)


/21. Stycznia 2018/
Nowy adres email. Od dziś piszcie do mnie na:
mfb@marcinbanasik.com


/17. Września 2017/
Wiersz:
Szekspir w Sosie Własnem (przeczytaj tutaj)


/9. Września 2017/
Wiersz:
Nowe Mieszkanie (przeczytaj tutaj)


/13. Sierpnia 2017/
Ostatnio niewiele tutaj... Cóż, powiem tylko, że
PRACA WRE, a chyba jeszcze bardziej, niż przedtem...

Tymczasem wiersz:
Miranda (przeczytaj tutaj)


/16. Lipca 2016/
Obraz w trochę innych klimatach, niż ostatnie.
PS Nie pijcie za dużo różowych drinków...

Obraz:
The Pink Drink (zobacz tutaj)


/9. Grudnia 2015/
Wiersz:
Wszystko (przeczytaj tutaj)


/3. Grudnia 2015/
Wiersze:
Wisława Szymborska, tuż przed, tuż po (przeczytaj tutaj)
Hipochondryk (przeczytaj tutaj)


/2. Listopada 2015/
Wiersz:
Brawo Ten Pan
(przeczytaj tutaj)


/25. Października 2015/
Na triumfalny koniec moich zamian zastępuję Grisaille do obrazu "Mały Lei Feng", obrazem Mały Lei Feng i niniejszym ogłaszam, że osiągnąłem zadowalający mnie poziom realizmu...

Obraz: Mały Lei Feng (zobacz tutaj)

+ Nowe zdjęcie mnie, na tej stronie, po prawej, bo stare zdjęcia są sprzed pięciu lat, kiedy jeszcze byłem młody i zdolny... Tymczasem od kilku już lat noszę drwaloseksualną bródkę, czym notabene wyprzedzałem tę modę w Polsce... Golenie to w ogóle wróg artysty, bo zajmuje pięć minut dziennie, trzydzieści pięć tygodniowo, tysiąc osiemset dwadzieścia pięć rocznie, a to daje jakieś dziewięćdziesiąt jeden tysięcy dwieście pięćdziesiąt minut golenia w życiu, co z kolei równa się tysiącu pięćset dwudziestu godzinom (ponad), co daje z grubsza dziewięć i pół miesiąca golenia na pełen etat, po osiem godzin dziennie, od poniedziałku do piątku...


/29. Września 2015/
Kolejna zamiana: obraz Moja Panna Młoda, zastąpił Grisaille do obrazu "Moja Panna Młoda". Tym razem życzenia składam mojej kochanej żonie...

Obraz: Moja Panna Młoda (zobacz tutaj)


/21. Września 2015/
Zamieniam Grisaille do obrazu "The Hug", obrazem The Hug, i życzę zdrowia mojej kochanej Babci.

Obraz: The Hug (zobacz tutaj)


/1. Czerwca 2015/
Dawno nie było opowiadań... Zatem proszę bardzo, a miłego rechotania życzę...

Opowiadanie:
Czerwonoskóry (4): Majtki (przeczytaj tutaj)

Tym, którzy nie czytali jeszcze serii o Czerwonoskórym, polecam zacząć od spisu opowiadań i przynajmniej czytać od drugiego opowiadania (zobacz tutaj)


/11. Maja 2015/
Wiersz:
Prawo Dżungli (przeczytaj tutaj)


/4. Maja 2015/
(Post sprzed kilku dni, bo mam problemy z internetem)

Kolejny grisaille, z poślizgiem na majówkę, bo mam problemy z internetem. Poza tym jutro moja rocznica ślubu...

Ponieważ ręce to ostatnio takie moje nowe forte, obraz ma ręce...!

Obraz:
Grisaille do obrazu "Moja Panna Młoda" (zobacz tutaj)
[UWAGA: GRISAILLE ZOSTAŁ JUŻ ZASTĄPIONY OBRAZEM KOLOROWYM]


/18. Kwietnia 2015/
Jeszcze krótki dodatek do notki i obrazu z wczoraj...

Słynny wizerunek Lei Feng'a (zobacz tutaj)

Anegdota z życia Lei Feng'a: "Pewnego razu Lei Feng czekał na pociąg na dworcu w Shenyangu. Gdy tylko przeszedł przez bramkę sprawdzania biletów [w Chinach bilety sprawdza się przed wejściem do pociągu, tak jak na lotnisku], napotkał grupkę ludzi otaczającą kobietę z małym dzieckiem. Okazało się, że kobieta podróżuje z prowincji Shan Dong do miasta Ji Lin, by zobaczyć się z mężem, ale bilet i pieniądze albo zgubiła, albo jej skradziono. Lei Feng z własnej kieszeni wyłożył na bilet do Ji Lin i wcisnął go do rąk kobiety. Ta rozpłakała się i zapytała: "Bracie, jak masz na imię, skąd jesteś?". Lei Feng odpowiedział na to: "Nazywam się Armia Wyzwoleńcza i mieszkam w Chinach."...
Tłumaczenie z chińskiego — moje...

Poniżej ten wpis z wczoraj:

/17. Kwietnia 2015/
Kontynuuję moje grisaille(e)...

Lei Feng (雷锋, 1940-1962 ) to bohater (komunistycznych) Chin, który tak bardzo wierzył w komunizm, że chodził z miejsca na miejsce i nie żądając zapłaty, pomagał ludziom. Zmarł podczas wypadku, właśnie pomagając biednym wieśniakom.

Lei Feng'a zna w Chinach każdy, w tym absolutnie wszystkie dzieci, nawet przedszkolaki. Łatwo go poznać po charakterystycznej czapce, z którą się nie rozstawał, i która widnieje na najbardziej znanym zdjęciu Lei Feng'a, które ma w Chinach status podobny do słynnego zdjęcia Che.

Pozował mój syn, Lucjan...

Obraz:
Grisaille do obrazu "Mały Lei Feng" (小雷锋) (zobacz tutaj)
[UWAGA: GRISAILLE ZOSTAŁ JUŻ ZASTĄPIONY OBRAZEM KOLOROWYM]


/20. Marca 2015/
Dzisiaj coś niedokończonego, mianowicie grisaille do obrazu "The Hug", czyli piękne modelki wpisane w kształt serca...

Obraz:
Grisaille do obrazu "The Hug" (zobacz tutaj)
[UWAGA: GRISAILLE ZOSTAŁ JUŻ ZASTĄPIONY OBRAZEM KOLOROWYM]


/22. Stycznia 2015/
Wiersz:
Pojęcia (przeczytaj tutaj)


/15. Stycznia 2015/
Do pełnego zrozumienia nowego wiersza potrzebna będzie znajomość wiersza Wisławy Szymborskiej pt. Kot w Pustym Mieszkaniu, który cytuję w swoim wierszu właśnie dlatego, że podobno jest to najpowszechniej znany wiersz Szymborskiej...

Wiersz:
Plagiat (przeczytaj tutaj)


/28. Września 2014/
Wiersz:
Stare Małżeństwo (przeczytaj tutaj)


/14. Września 2014/
Wiersz:
"Prawda" To Jest Słowo (przeczytaj tutaj)


/Przerwa z powodu podróży i intensywnych studiów/


/24. Lipca 2014/
Obraz olejem, inspirowany trochę średniowiecznymi gobelinami, trochę malarstwem Odilona Redona, trochę surrealizmem... Przedstawia Van Gogha z obciętym uchem...

Obraz:
Van Gogh, 2014 [OBRAZ NIESTETY USUNIĘTY]


/20. Lipca 2014/
Wiersz:
W nosie u Pani Malinowskiej (przeczytaj tutaj)


/Przerwa z powodu śmierci komputera i przesiadki na nowy/

Z przykrością donoszę, że po jedenastu latach wiernej służby a katorżniczej pracy zakończył żywot mój ukochany laptop. Spędziłem z nim ponad jedną trzecią mojego życia. To na nim napisałem wszystkie prace uniwersyteckie, pracę magisterską, doktorską, na nim powstało ponad czterdzieści partytur, powieść, wszystkie moje wiersze, opowiadania, to on pośredniczył modelom moich obrazów (a cały się przy tym umorusał farbą), wreszcie to na nim edytowałem dla Was tę moją stronę internetową.

Ileż godzin wspólnego grania z chłopakami, ileż filmów, ile muzyki wspólnie wysłuchanej; któż nie pamięta robaka, który wszedł za Twój ekran i tam zdechł, że go musiałem aż do niedawna dzień w dzień oglądać; a jak wysiadło ogrzewanie, to się ręce grzało przy Twojej dyszy wylotowej (Pentium4 to cały mój pokój w akademiku nagrzewał)...

Komputer ostatnio miał się coraz gorzej, głośno huczał, wypadł mu jeden głośnik (to wina tego złamanego sześć lat temu zawiasu od monitora) i nawet klejenie taśmą już nie pomagało. Cóż...

Żegnaj, Towarzyszu!


/1. Lipca 2014/
Wiersz:
Pan Nie Lubi Sobie Ponarzekać (przeczytaj tutaj)


/27. Czerwca 2014/
Wiersz:
Specjaliści (przeczytaj tutaj)


/22. Czerwca 2014/
O tym, że nie jest mi obojętny los Afryki, wiecie już z wiersza 阴— 阳 ( Yin - Yang)(przeczytaj tutaj). Teraz odświeżam ten wiersz za pomocą obrazu olejnego — ilustracji do wiersza.

Napociłem się przy tym obrazie, bo jest dość duży, poza tym obfituje w tzw. glazing (nie wiem jak to się po polsku nazywa), co jest babraniną dość "mokrą" i długo schnącą...

Obraz powstał na podstawie zdjęcia z misji humanitarnej USA w Afryce, przedstawiającego"kobietę czekającą w kolejce do punktu poboru wody".
W ujęciu tym, oprócz samej modelki, ujęła mnie gra jaskrawych ubrań (jej, jej dziecka, chłopaka w tle).
Dostojność, z jaką ta kobieta nosi pstrokate, tanie ubrania (ale również, przepiękny kolczyk), sprawia, że mam wrażenie, że jest personą z wyższych sfer, którą tylko tymczasowo zmuszono do stania w kolejce po wodę, i ona stara się znosić to z godnością... I tylko, jak długo jeszcze?
Symboliczna wydaje się też blizna na jej twarzy — na twarzy zwyczajnej Afrykanki, która dla mnie stała się Afryką...

Obraz:
Afryka, 2014 (zobacz tutaj)


/20. Czerwca 2014/
Dwa wiersze z gatunku śliskich, pomysły na które zawiodły mnie w dziwnych kierunkach...

Wiersze:
Z Urzędu Pracy w Głodnie pod W-wą (przeczytaj tutaj)
Kobiety są z Ziemi, a mężczyźni też są z Ziemi; manifest (przeczytaj tutaj)


/18. Czerwca 2014/
Odkąd regularniej piszę prozę, straciłem niestety większość przyjemności z oglądania filmów. Odkąd jednak regularniej maluję, moje zainteresowanie filmem odżyło, tyle że nie interesuje mnie fabuła, a tzw. "zdjęcia". Od tej pory często oglądam filmy po dwa razy i zachowuję sobie co ciekawsze kadry.

Ostatnio, aby poćwiczyć klasyczne tematy malarskie, zajrzałem właśnie do tych zapisanych kadrów i postanowiłem na podstawie jednego — sceny marynistycznej z filmu "Papillon" — posiłować się z zapomnianym tematem obrazu marynistycznego, czyli tzw. "maryny".

Film Papillon (1973, reż. Franklin D. Schaffner, zdjęcia Fred. J. Koenekamp), w ogóle obfituje w zachowane przeze mnie kadry. Ach, żeby tak we współcześniejszych filmach było mniej efektów specjalnych, a więcej takich smakowitych zdjęć...

Pozowali mi: za sterem, Steve McQueen (Papillon), w środku, Robert Deman, a przy maszcie, tyłem do nas (bo, łamaga, złamał nogę), Dustin Hoffman...

Obraz:
Maryna z Filmu "Papillon", 2014 (zobacz tutaj)


/16. Czerwca 2014/
Wiersz:
Po co mi tyle Sztuki? (przeczytaj tutaj)


/8. Czerwca 2014/
Wiersz:
Możesz Wiedzieć, Możesz Dać, Możesz otrzymać (przeczytaj tutaj)


/6. Czerwca 2014/
Wiersz:
Zaprzeczaj, Zaprzeczaj, Zaprzeczaj (przeczytaj tutaj)


/4. Czerwca 2014/
Nowy wiersz trudno mi się pisało, bo od dziecięciu bodaj lat nie oglądałem już telewizji, tym bardziej polskiej (chińską telewizję oglądam, owszem, ale nie w domu, a w autobusie, w każdym bowiem autobusie w Szanghaju są dwa telewizory...). Nie wiem więc, czym tam teraz w Polsce karmią.

Z drugiej strony, pewna nieaktualność przytaczanych w wierszu tytułów czy nazw była mi na rękę, bo dopiero z perspektywy czasu widać, jakie to wszystko było głupkowate.

Wiersz:
Telewizor (przeczytaj tutaj)


/26. Maja 2014/
Dawno nie było wierszy, a na mojej stronie wiersze najpopularniejsze... (Jak pokazują logi, dwie osoby googlowały nawet, cytuję, "Marcin Banasik poeta kiedy zmarł"...; przykro mi donieść, że jeszcze niestety nie zmarł...)

Również, wesołego dnia Matki!

Wiersz:
O Jeden Tom Za Daleko
(przeczytaj tutaj)


/Przerwa w nowościach z powodu dalekich wojaży i awarii.../


/7. Kwietnia 2014/
Grafika węglem...

Grafika:
Faustyna (zobacz tutaj)


/3. Kwietnia 2014/
Ostatnio dużo maluję (na ogół od świtu, między czwartą a dziesiątą). Co nie znaczy, że skończyłem dużo obrazów. Na razie mam dla Was mini-portrecik mojego syna, Lucjana, który jest półkrwi Chińczykiem, zatem ma dość osobliwe rysy...

Obraz:
Portret Lucjana Banasika (zobacz tutaj)


/20. Marca 2014/
Dla wszystkich tych, którzy chcieliby lepiej poznać Monsieur de Gollombe'a [z opowiadań Der Zauberer (przeczytaj tutaj) i przede wszystkim, Płeć (przeczytaj tutaj)], portret pewnego pana, który do Monsieur de Gollombe'a jest bardzo podobny...

Rysunek:
Portret Starego Salvadora Dalí (albo Monsieur de Gollombe) (zobacz tutaj)


/8. Marca 2014/
Z okazji dnia kobiet (tak przypadkiem wyszło...), obraz mnie. Właściwie obraz skończyłem jakieś 10 dni temu, ale cały czas padało i nie było dość światła słonecznego, żeby go dobrze sfotografować. A zależało mi na wiernym oddaniu kolorów, bo obraz jest "jaskrawy".

Również, jak już dotrzecie do obrazu w wyższej rozdzielczości, czekają tam na was tapety na pulpit. (Obraz jest tak jaskrawy, że świetnie widać ikonki.) To takie moje narcystyczne extra dla Was...

Zatem wszystkiego naj...

Obraz:
Autoportret 2014 (Jaskrawy) (zobacz tutaj)


/16. Lutego 2014/
Wiersz:
Parada Równości (przeczytaj tutaj)


/10. Lutego 2014/
Z cyklu Poezje Nieprzeciętnie Szerokie albo Wielki Powrót Maestrho...

Wiersz:
W razie napadu szału Arhtysty, zbić szybkę (przeczytaj tutaj)


/8. Lutego 2014/
Ponieważ niektórzy z Was skarżyli się, że tekst opowiadań jest za mały, napisałem notkę, jak sobie z tym poradzić. (przeczytaj tutaj)

Również, jest nowy wiersz...

Wiersz:
Ani Dnia Więcej! (przeczytaj tutaj)

PS Nawiasem mówiąc, doliczyłem się, że na mojej stronie wierszy już całe pięćdziesiąt! Fiu, fiu...!


/7. Lutego 2014/
Zauważyłem, że na mojej stronie dominują opowiadania komiczne (seria o Czerwonoskórym, przeczytaj tutaj), tymczasem większość mojego pisania to raczej pisanie bardziej serio. Stąd zamieszczam opowiadanie "poważne".

Pysznię się tym, że w opowiadaniu wcale wiernie opisałem rzeczywistość Chin. Na dowód tego — anegdota (którą docenicie dopiero po przeczytaniu opowiadania):
Otóż skończywszy opowiadanie (w Harbinie), poszedłem na kawę. Czekałem razem z synem na żonę (co nie jest ważne — ważne, że czekałem i "nie miałem nic innego do roboty, jak wyszukać sobie jakiegoś Dziwoląga"...). Może po dziesięciu minutach do lokalu weszły dwie dziewczyny, na oko niespełna dwudziestoletnie. Jedna miała na sobie żółtawą wiatrówkę z podszewki, a druga biały, puchaty sweterek. Gdy wyjrzałem za okno, dostrzegłem targaną wiatrem foliową torebkę...
Postać Changa wzorowana jest na pewnym panu, który dobre pięć minut biegał za mną po ulicy w Szanghaju...

Opowiadanie dedykowane jest Krzysztofowi Pendereckiemu, w 80-tą rocznicę urodzin —ciekawe, co On na to — a akcja rozgrywa się w Szenjangu, z którego pochodzi słynny chiński pianista, Lang Lang.

Zatem, na deszczowe dni...

Opowiadanie:
Parasolki (przeczytaj tutaj)

PS O, a jeżeli się Wam spodoba to opowiadanie, wrzućcie mi ze dwa złote do puszki z darowiznami (tutaj, po prawej). Chyba każdemu z nas zdarzyło się wrzucić monetę lub dwie grajkowi, który siedząc na krawężniku, ujął nas swoim rzępoleniem, któż nie kupił bohomazu od ulicznego "malarza", lemoniady od sierotek, albo lepiej jeszcze — parasolki od parasolnika?


/12. Stycznia 2014/
Tydzień temu zrobiłem sobie wolny dzień, by pójść zobaczyć M50 — opuszczoną fabrykę, którą zajęli współcześni malarze Szanghajscy. Widząc w jeden dzień tyle obrazów, rzecz jasna, też zapragnąłem malować i przez 6 dni malowałem, czego rezultat poniżej. (A jeszcze, wzorem tychże malarzy, zaprojektowałem sobie fikuśny autograf...!)

Obraz olejem na płótnie:
Autoportret Czarno-Biały, 2014 (zobacz tutaj)

(Autoportret zastąpił też moje wcześniejsze zdjęcie w dziale GRAFIKA I MALARSTWO... )


/6. Stycznia 2014/
Wrzucam dwa ćwiczenia olejem na płótnie. Są to bohomazy, ale ich namalowanie pomogło mi na nowo dostrzec szkło (a jak wiecie, dostrzeganie szkła jest w życiu bardzo ważne i przydatne!)...

Bohomazy:
Martwa Natura z Butelką po Sosie Sojowym [BOHOMAZ NA SZCZĘŚCIE USUNIĘTY]
Martwa Natura z Tulipanami [BOHOMAZ NA SZCZĘŚCIE USINIĘTY]


/5. Stycznia 2014/
Otwieram nowy dział — GRAFIKA I MALARSTWO, z którego będziecie mieli łatwy dostęp do grafik, obrazów, rysunków i innej zawartości do oglądania. Obrazki w dziale już widzieliście, ale sprawdźcie chociaż mój rysunek Drozdka Samotnika, który zamieszczam w wysokiej rozdzielczości.

Nowy Dział:
GRAFIKA I MALARSTWO (zobacz tutaj)

Grafika:
Drozdek Samotny (zobacz tutaj)


/3. Stycznia 2014/
Po trzech miesiącach nieobecności jestem znów w Szanghaju (niestety tylko na dwa tygodnie). Postaram się w tym czasie coś dla Was na stronie zamieścić.

Wiersz:
Śnieżyca (przeczytaj tutaj)


/Przerwa w nowościach z powodu, chronologicznie: choroby, narodzin, choroby, pracy nad "czymś większym", choroby, śmierci, choroby i żałoby. Strona będzie działać "w kratkę" jeszcze jakoś tak do połowy lutego.../


/14. Września 2013/
Jako dodatek do opowiadania z wczoraj (chociaż wcale z opowiadaniem niezwiązany), monochromatyczne studium olejem. Cóż... zawsze jest to jakieś wizualne urozmaicenie na mojej stronie, na której króluje szaro-biały tekst i nieprogramowa muzyka.

Obraz:
Martwa Natura z Pudełkiem i Jajkami [OBRAZ NIESTETY USUNIĘTY]


/13. Września 2013/
Zgodnie ze obietnicą, którą Wam złożyłem trzy dni temu , zamieszczam to moje opowiadanie o płci.

Opowiadanie wpasowuje się w serię o Czerwonoskórym, zatem jeśli jesteście nowi w czerwonoskórym temacie, przeczytajcie najpierw pierwsze dwa opowiadania, a przynajmniej drugie, Der Zauberer (odwiedźcie mój czerwonoskóry spis treści, klikając tutaj).

Nowe opowiadanie jest dłuższe, więc nie zapomnijcie o kawie (moi), herbacie (moi) albo puszcze Super Bocka (nie moi)...

Opowiadanie:
Czerwonoskóry: Płeć (przeczytaj tutaj)


/10. Września 2013/
Dziś tylko zapowiedź opowiadania, w którym zgłębiam tajemnice płci, a które na dniach, jak tylko poprawię literówki, powinno pojawić się na stronie.

Cytat z opowiadania znajdziecie klikając tutaj, w moim boksie z "cytatem miesiąca".

Howgh!


/27. Sierpnia 2013/
Minął miesiąc, a na mojej stronie nic!? No, spadły na mnie w Sierpniu nieszczęścia..., a pośród nieszczęść niewygodnie się pisze..., a nawet jak się pisze to efekt pisania niegodny jest czytania/słuchania/oglądania...

Niemniej jeden efekt jest Was godny, zatem zamieszczam go poniżej.

Wiersz:
Wśród Kochanków (przeczytaj tutaj)

PS U nas, jak zawsze, wszystko gra...


/28. Lipca 2013/
Wiersz:
Maszyna Organiczna (przeczytaj tutaj)


/16. Lipca 2013/
Wiersz:
2 + 2 (przeczytaj tutaj)


/7. Lipca 2013/
Kolejny obraz z cyklu "obrazy dla mojej żony"... Kopia "Coming from the Mill", jednego z najbardziej znanych obrazów brytyjskiego malarza dwudziestowiecznego, L. S. Lowry'ego.

Lowry, którego na pewno znają Polacy przebywający w Wielkiej Brytanii, już za życia był gwiazdą, a dziś "wisi" w galeriach w całej Anglii. Słynie z pejzaży industrialnych, przedstawiających biednych pracowników fabryk (tzw. ludzie zapałki) i ich pełne zanieczyszczenia dzielnice fabryczne. Artysta namalował oryginał w latach 1927-30 używając ograniczonej palety kolorów (Vermilion, Błękit Pruski, Żółta Ochra + biel i czerń). Zastosował wiele różnych technik malarskich i wystawił obraz na Salon d'Automne w Paryżu, jako rodzaj swojego manifestu.

Moja kopia różni się od oryginału tym, że są na niej moje dwa króliki. Oczywiście nieskromnie twierdzę, że tym samym kompozycja obrazu zyskała ważny punkt zbiorczy i śmiało może konkurować z oryginałem Lowry'ego.

Ale sami oceńcie...

Obraz:
L. S. Lowry, Coming from the Mill, KOPIA, mal. Marcin Banasik (zobacz tutaj)


/25. Czerwca 2013/
Obraz, dość paskudny, ale jednak, o!, obraz olejem na płótnie!

Obraz:
Księżniczka z Dynastii Tang (zobacz tutaj)

PS. Modelem była statua z dynastii Tang (z Muzeum w Szanghaju). Dynastia Tang słynie z bogactwa. Ideałem piękna tego okresu były panie o obfitych kształtach...


/19. Czerwca 2013/
Wiersz:
Przepowiednia Spełniona (przeczytaj tutaj)


/10. Czerwca 2013/
Kiedy moja żona i ja studiowaliśmy razem w Wielkiej Brytanii, pasjami chodziliśmy po angielskich muzeach i galeriach. Obejrzawszy kolekcję z tego czy tamtego miasta, zawsze kupowaliśmy jedną bądź dwie pocztówki z reprodukcją jakiegoś "charakterystycznego" obrazu.

Otóż, w skrócie, w muzeum w Manchesterze mojej żonie przypadł do gustu obraz Amadeo Modiglianiego przedstawiający nieznaną modelkę i bardzo chciała go mieć u siebie w domu. Ponieważ jestem tylko biednym artystą i nie stać mnie na odkupienie obrazu od muzeum w Manchesterze, postanowiłem go ukraść sam namalować i...

Na razie stoi oparty o ścianę, ale jak tylko wywiercę (kolejną) dziurę w ścianie to zawiśnie u nas "w salonie" (albo w sypialni, bo więcej pomieszczeń tu nie mamy, no, ale nieważne, że dom ciasny, byle w nim wisiał przynajmniej jeden Modigliani!...).

Obraz:
Amadeo Modigliani, Portret Nieznanej Modelki, ca. 1918, KOPIA (mal. Marcin Banasik)
(zobacz tutaj)


/7. Czerwca 2013/
Po prawie roku uzupełniam mój dwuwiersz po chińsku. Ten dwuwiersz, utrzymany w stylu antycznym (4+3/x2; zbiór autonomicznych dwuwierszy, które łączy wspólny temat; rymy), wydłużam co jakiś czas o kolejny dwuwiersz. Pewnie będę go jeszcze poszerzał, ale tymczasem przeczytajcie, co już napisałem (w chińskim oryginale lub w tłumaczeniu):

Wiersz:
教育经 (Pisma o Nauczaniu) (przeczytaj tutaj)


/26. Maja 2013/
Dzisiaj dzień Matki, a wiersz mój nie na temat...
No, ale ja moją Mamę kochaną ściskam. Może się nad wierszem moim zaduma, może się pośmieje...

Wiersz:
Jestem Nienormalna(?!?) (przeczytaj tutaj)


/16. Maja 2013/
Dla wszystkich z Was, którzy zawsze chcieliście dowiedzieć się, czym jest Sztuka, krótki poemat dydaktyczny, w którym mistrz mój a przyjaciel, nieprzemijalny Lao Ma, właśnie na to pytanie daje odpowiedź...

Poemat:
老马与他的学生,子南 (Lao Ma i uczeń jego, Zi Nan)
(przeczytaj tutaj)


/2. Maja 2013/
Wiersz:
Vincenta III-go Proroctwo o Powstaniu Światów (przeczytaj tutaj)


/9. Kwietnia 2013/
Słuchałem Jana Józefa Fuchsa (Askaniusz, Król Albanii; głownie słynnej "arii z trąbką" z pierwszego aktu) i tak się nim upiłem, że popełniłem wiersz buffo z tzw. "półdystansu" (Moi, moi, moi!). Aby go czymś zprzeciwważyć dopisałem też wiersz serio (Marzenie Ściętej Głowy). Oba poniżej...

Wiersze:
Marzenie Ściętej Głowy (przeczytaj tutaj)
Moi, moi, moi! (przeczytaj tutaj)


/6. Kwietnia 2013/
No i prawie minął cały miesiąc...? (Codziennie twórczo, ale nic mi się nie ukończyło, toteż postanowiłem kategorycznie coś dla Was zamieścić i...)

Wiersz:
Taksówkarze (przeczytaj tutaj)


/7. Marca 2013/
Rysunek kredkami, czyli w kolorze...
Żołna zwyczajna (Merops apiaster, samiczka)(zobacz tutaj)


/5. Marca 2013/
Przedstawiam mój jedyny, jak dotąd, wiersz ilustrowany.

Wiersz + Grafika:
Kameleony (albo Choroba Wściekłych Małp) + Pasikonik
(przeczytaj i zobacz tutaj)


/20. Lutego 2013/
Dawno nie było rysunków więc zeskanowałem dwa — jeden na serio, drugi półżartem...

Mój kwadryptyk chińskich muzykantek wieńczę, w wielkim stylu, muzykantką grającą na pipie — instrumencie, na którym sam chętnie grywam.

Drugi obrazek to tylko taki serwetkowy, na szybko. Przymagnesowałem go na lodówce. Przedstawia mojego królika — "Śmiecia". Tekst dymka: "Czy mamy coś dobrego do jedzenia?". (Śmieć jest aktualnie na mnie trochę obrażona. Siedzi na łóżku, tyłem do mnie, co jest taktyką mającą mnie odwieść od komputera. Na szczęście mam ze sobą trochę naci selera — na pewno się szybko odbrazi... )

Chińska Muzykantka z Pipą (zobacz tutaj)
Śmieć po Chińsku (zobacz tutaj)


/17. Lutego 2013/
Dziś wiersz, który pisałem (z przerwami) od bez mała dwóch miesięcy. Ledwie go skończyłem, a tu nagle wybuchła ta afera z koniną, przez co wiersz mój całkiem na czasie...

Nie dójcie koni, nie ujeżdżajcie krów! (przeczytaj tutaj)


/9. Lutego 2013/
Z okazji Chińskiego Nowego Roku (Węża), wśród dobiegających zewsząd huków fajerwerków, specjalnie dla Was (bo któż powiedział, że w Polsce nie można sobie też obchodzić Chińskiego Nowego Roku?), innymi słowy, 过年好 i 春节快乐 dla Wszystkich, etc., etc., no, zatem pod tym wybornym pretekstem...

Wiersz:
Lek na Niepłodność (przeczytaj tutaj)


/5. Lutego 2013/
Po dwóch tygodniach chorowania, osłabłem i postanowiłem spędzić dwa kolejne tygodnie wyłącznie na studiach (ci z Was, którzy czytali moje drugie opowiadanie z serii o "Czerwonoskórym" wiedzą już, że, by wyciągnąć króliczki z kapelusza, trzeba...; Der Zauberer, przeczytaj tutaj). Tymczasem pracuję nad kilkoma nowymi wierszami, kolejnym "Czerwonoskórym", komponuję i piszę następny Jadeit (o Korei Północnej...) — czekajcie cierpliwie...

Wiersz:
Praca Magisterska, konspekt (przeczytaj tutaj)

Obwieszczenie: Powyższy wiersz nie jest o mojej pracy magisterskiej (w ogóle moje wiersze, na ogół, to czysty formalizm i mam nadzieję, że mnie za nie nikt pod tramwaj nie wepchnie)...


/Przerwa w nowościach z powodu choroby/pogrążenia się w studiach.../


/3. Stycznia 2013/
Słuchając Haendla (Solomon, oratorium z 1749 r., ściślej: chór kapłanów, With pious heart..., z tegoż oratorium — hermeneuci wszystkich narodów, łączcie się...), ukończyłem kolejny wiersz. Zamieszczam go wraz z powyższym fragmentem z Haendla (zachęcam do zakupu płyty, grają Gabrieli Consort and Players pod dyrekcją Paula McCreesha; a pamiętajcie, że zgodnie z prawem możecie nagranie przechowywać u siebie nie dłużej niż 24 godziny).

Wiersz:
Homo Sum (przeczytaj tutaj)


/25. Grudnia 2012/
Na święta kolejne opowiadanie (a prawie zdążyłem...).
Postanowiłem pójść za ciosem i dopisać "dalszy ciąg" do opowiadania Z drugiej ręki, które zamieściłem na stronach MSP w listopadzie (2012), dlatego, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, polecam zacząć właśnie od czytania tegoż (kliknijcie tutaj). Mam kilka pomysłów, do których pasuje takie szemrane towarzystwo z półświatka, niewykluczone więc, że powstaną jeszcze kolejne "dalsze ciągi". Na razie nazwałem ten rodzący się "cykl": Czerwonoskóry (dlaczego — przeczytacie w opowiadaniu). Jest to tytuł bardzo roboczy i pewnie go zmienię, jak dopiszę coś więcej (no, sam przecież jeszcze nie wiem, co tam będzie).

Nowe opowiadanie też jest przeróbką niedopisanego wiersza. Tytuł nawiązuje, rzecz jasna, do Tomasza Manna (z czym miałem dużo zabawy). W trakcie czytania poznacie m.in. Monsieur de Gollombe'a, jego przylizaną pożyczkę i..., a jak zwykle uważajcie na podwójne dno!

Opowiadanie:
Der Zauberer (przeczytaj tutaj)


/15. Grudnia 2012/
Nowa (mini)partytura w dziale MUZYKA.

Marcin Filip Banasik — Muzyka
Z cyklu Pieśni do sł. Poetów Polskich,

Szukam Cię...
na głos męski i fortepian
do sł. Kazimierza Przerwy-Tetmajera

Szukam Cię... to króciutka pieśń z cyklu pieśni do słów poetów polskich, który obecnie piszę.

Celem, jaki sobie postawiłem przy pisaniu Cyklu, jest dostarczenie wykonawcom repertuaru współczesnego, o ciekawej metryczności, harmonice, itp., ale też nietrudnego do wykonania. Zależało mi, by zarówno śpiewak jak i pianista byli w stanie spędzić jak najmniej czasu na kwestiach technicznych i mogli skupić się na interpretacji (jak sądzę, większość z Was nie będzie miała najmniejszych problemów, by wykonać Szukam Cię... a vista).

Wybór głosu męskiego (najlepiej pasowałby zapewne baryton lub tenor) podyktowały teksty wierszy, do których pisałem, a które, przykro skonstatować, na ogół pisane były z perspektywy męskiej (choć tęsknej za kobietą/tami). Ponieważ nie bez znaczenia jest również wykonywanie mojej muzyki poza Polską, wszystkie pieśni cyklu posiadają dwie linie melodyczne — z tekstem polskim i angielskim (w moim własnym tłumaczeniu).

Zamieszczam tu tę minipartyturę także jako sondaż. Otóż krąży opinia, że muzyka współczesna słabo nadaje się do pieśni, ze względu na poziom trudności partii wokalnej. Prawdą jest, że, jak dotąd, żaden wokalista nie zapytał mnie o utwór na głos z fortepianem, toteż chciałbym wywiedzieć, czy istniałoby zainteresowanie takimi prostszymi pieśniami współczesnymi. Czy chętnie byście coś takiego grali? Czy chętnie byście czegoś takiego słuchali? Zachęcam do popróbowania Pieśni (głosem, na fortepianie, pianinie, w głowie) i pokornie proszę o Wasze opinie (napiszcie na marcinbanasik@live.cn).

Partyturę Szukam Cię... możecie ściągnąć, zupełnie za darmo, poniżej. Nagrania, recenzji, anegdot, itp., oczywiście, nie ma, bo utwór jest "prosto spod pióra"...

Szukam Cię...
na głos męski i fortepian

/13. Grudnia 2012/
Wiersz, tym razem polityczny...:
Królowa (przeczytaj tutaj)

Również, w związku z moim ostatnim wierszem — Przyjacielu Jeleński, — część z Was pytała o jakiego Jeleńskiego chodzi. Otóż, oczywiście, o Konstantego "Kota" Jeleńskiego, publicystę wydawanego w Paryżu polskiego miesięcznika emigracyjnego — "Kultura". Jeleński prowadził ożywioną, a utrzymaną mniej więcej w tonie mojego wiersza, korespondencję z Gombrowiczem. Obaj narzekali czasem na (wydawany w Londynie) polski tygodnik emigracyjny — "Wiadomości".
Przyjacielu Jeleński, (przeczytaj jeszcze raz tutaj)


/7. Grudnia 2012/
W zasadzie prawie nic nowego dzisiaj... Byłem chory i musiałem siedzieć 3 dni pod kołdrą jak miska ryżu na obiad, toteż postanowiłem jakoś wykorzystać ten czas, a że głowa mnie bardzo bolała i nie mogłem nic pisać, zająłem się technicznymi retuszami strony.

Poprawiłem menu, które krzywo się wyświetlało w IE (w ogóle do przeglądania stron MSP polecam Firefoxa, do którego ta strona jest zoptymalizowana), uaktualniłem i wycentrowałem stopkę (czarne menu na dole) i menu "szybkiej nawigacji" po prawej.

Dodałem też paski reklamowe, z którymi się trochę umordowałem, niemniej była to okazja do umieszczenia na stronie kolejnego zdjęcia mnie — co było pokusą, której żadnemu szanującemu się artyście nie wypadałoby nie ulec (toteż uległem...). Zachęcam wszystkich do reklamowania się. Ewentualne zyski (zupełnie ćwierćgroszowe) zamierzam przeznaczyć na pokrycie kosztów serwera. (Polecam kliknąć na mnie na pasku reklamowym — tam więcej informacji).

No, ale, żeby jednak coś dzisiaj do strony dodać, wrzucam drugi rozdział (niecały) MSP Audio (posłuchaj tutaj)


/30 Listopada 2012/
Wiersz:
Przyjacielu Jeleński, (przeczytaj tutaj)


/26. Listopada 2012/
Nowa kompozycja w dziale MUZYKA (dawno ich nie było...).
Zapraszam do przejrzenia partytury, do posłuchania, no, i do grania też:

Three Candlesticks: Strength
na skrzypce solo

Strength (Siła) jest jednym z trzech utworów cyklu Three Candlesticks na instrumenty solowe. (Pozostałe to Wisdom — na wiolonczelę, i Beauty — na altówkę; odwołujące się do tytułu mojej powieści Mądrość, Siła i Piękno.)

Siła utworu tkwi w jego szacie graficznej, która "przyciąga" tym, że wygląda jak labirynt. Podoba się to nie tylko skrzypkom, ale i publiczności (utwór "znalazł wykonawcę" natychmiast po napisaniu, po prawykonaniu musiałem wydać wszystkie egzemplarze partytury, jakie miałem ze sobą, rozdałem też kilka autografów, co mi się NIGDY nie zdarza).

Jak to działa: Wykonawca zaczyna grać na którejkolwiek stronie (tj. na którymkolwiek arkuszu A3), wybierając jeden z kilkudziesięciu bloków nutowych. Bloki te połączone są strzałkami, które prowadzą skrzypka przez partyturę-labirynt. Zadaniem skrzypka jest skończyć utwór na boksie, który poprzedza boks startowy (przez co pewne jest, że będzie on musiał przebrnąć przez wszystkie strony).

Wszystko to wygląda na formę bardzo otwartą (wariantów wykonawczych jest ponad 200.000, czas trwania utworu — zmienny), ale tak nie jest. Nieważne, który boks wybierze wykonawca, i tak będzie musiał wykonać jakąś formę bipartity, tj. formy znanej chociażby z symfonii Witolda Lutosławskiego (choć sam Lutosławski nie używał tej formy w utworach solowych).

Tak o Strength pisał pierwszy wykonawca, Peter Sheppard-Skaerved (odwiedź koniecznie jego fantastyczną stronę domową, klikając tutaj):

'[Strength] is written on a visually arresting graphic score, laid out like a maze. There are limited options as to the paths that the player has to choose through the music in real time. Some of these lead up musical culs-de-sac, leaving one turning frantically on the spot to find a way out. The result is, for the player, an escalating rush of excitement'.
(zobacz nieskrócony tekst na stronie domowej artysty, klikając tutaj)

Nagranie Strength w wykonaniu Petera Shepperda-Skaerveda możesz posłuchać poniżej (pochodzi ono z koncertu w Wilton's Music Hall w Londynie, prastarej sali koncertowej, którą może znasz z jednego z filmów Woody'ego Allena) . Peter to jeden z najwybitniejszych skrzypków świata. Choć gra wszystko, nie stroni ani trochę od muzyki współczesnej. Gra na Stradivariusie 1698, tzw. "Joachimie". Jest pierwszym skrzypkiem The Kreutzer Quartet.

Wykonanie wzorowe, zapraszam...

(Poniżej także bezpłatny fragment partytury. Całą partyturę, "za grosze", możesz kupić w moim SKLEPIE.)

Three Candlesticks: Strength
na skrzypce solo

POSŁUCHAJ NAGRANIA Z WILTON'S MUSIC HALL, W LONDYNIE
(Maj 2009, dzięki uprzejmości Colina Stilla)
(mp3)
(Jeżeli nie pojawi się strona docelowa, poczekaj — trwa ładowanie.)

(posłuchaj tutaj)

ŚCIĄGNIJ FRAGMENT PARTYTURY
(PDF)

KUP PARTYTURĘ

Krótka notka o Strength także w Sklepie (kliknij tutaj) .


/25. Listopada 2012/
Wiersz:
Wszechświaty
(Zgłoszenie na konkurs na Haiku,
w którym każde słowo znaczyłoby możliwie najwięcej.)
(przeczytaj tutaj)


/22. Listopada 2012/
Wiersz:
Pataj, Pataj, jadą Artyści (przeczytaj tutaj)


/20. Listopada 2012/
Wiersze:
Lęki Artysty, do przezwyciężenia: Mama (przeczytaj tutaj)
Jeden Pies (Wyliczanka) (przeczytaj tutaj)


/19. Listopada 2012/
Znużony pisaniem jednego z nowych wierszy, postanowiłem go przerobić na opowiadanie. Ciekawe, czy się Wam spodoba (a dajcie mi znać, także o wierszach, muzyce, itd., na marcinbanasik@live.cn — Wasze uwagi są zawsze bezcenne...).
Jak zwykle nie zdradzam treści, a tym bardziej sensu treści, do którego poszukiwań na własną rękę, zachęcam...

Opowiadanie:
Z Drugiej Ręki (przeczytaj tutaj)


/12. Listopada 2012/
阴— 阳 (yīn yáng), czyli "żeńskie — męskie", dwie przeciwstawne zasady natury...
Wiersz:
阴— 阳 (przeczytaj tutaj)


/11. Listopada 2012/
Z okazji własnych imienin...
Po miesiącach zapowiedzi, wyczekiwany z niecierpliwością pierwszy Esej. (Zresztą zupełnie nie jeden z tych, które przez cały czas pisałem.)
Czymże on jest? — wspomnieniem? reportażem? dziennikiem z podróży? — najlepiej ocenicie sami...
Właściwy tytuł eseju to "Wulkany wciąż jeszcze nie wygasłe...", "Jadeit" to robocza nazwa dla serii, którą ukułem, na wypadek gdybym zdecydował dopisać dalszy ciąg.

No, dość wstępów. Zapraszam na zbocza wulkanów, w ciemne odmęty historii... a pozdrówcie ode mnie również "Wujka Langa"...
Esej:
Jadeit: Wulkany wciąż jeszcze nie wygasłe... (przeczytaj tutaj)


/1. Listopada 2012/
Wiersz:
Degustacja (przeczytaj tutaj)


/9. Października 2012/
Po długim okresie wojaży, wizyt towarzyskich, serii ślubów i innych okraszonych tanią muzyką imprez, do których nie zawsze pasowałem, powracam w pełni sił i z zapisanym po brzegi notatnikiem... Niektórzy zdążyli już przyzwyczaić się do codziennych nowości i byli zawiedzeni moim nagłym zniknięciem. (Jak łatwo przywyka się do luksusu...) No, ale teraz już znowu będzie się działo, choć może nie codziennie, bo pracuję nad dwoma większymi... i jeszcze myślę, czy starczy mi tupetu, by...
I oto jest wiersz:
Pan Doktor Dziś Przyjmuje (przeczytaj tutaj)


/DŁUŻSZA PRZERWA W NOWOŚCIACH, PONIEWAŻ PODRÓŻUJĘ.../


/8. Lipca 2012/
Znowu wiersze, ale nuda... W dodatku trochę wypocone (w Szanghaju wciąż upał jak w Obcym Camus'a!). (wcale niezłe simile tutaj)
Ważniejszy jest, moim zdaniem, pierwszy z trzech, tj. W Muzeach Paryskich, ponieważ zawiera prawdę najaktualniejszą.
Pozostałe dwa do poczytania. Jak pisał Oskar Wilde — sparafrazuję, bo nie pamiętam dokładnie, a też czytałem w oryginale — "jedynym sposobem na pozbycie się pokusy, jest oddanie się jej". Ja właśnie, z tymi dwoma ostatnimi wierszami, musiałem się powstrzymywać, a tak — napisane i po sprawie. (Niektóre pisarki amerykańskie nazywają to "egzorcyzmowaniem".)
Zresztą, może nie są aż takie złe...
W Muzeach Paryskich (przeczytaj tutaj)
Lebens(alpt)raum (przeczytaj tutaj)
Wsiadka, Wysiadka, Przesiadka, Dosiadka (przeczytaj tutaj)


/5. Lipca 2012/
Dziś tylko dwa wiersze, bo mnie głowa boli (od gorąca, w Szanghaju 38 stopni, bardzo słonecznie).
Strzeżcie się małych ludzi (przeczytaj tutaj)
879 (przeczytaj tutaj)

+ bonus nadzwyczajny dla tych, którzy też się uczą chińskiego:
Dwuwiersz mojego autorstwa po chińsku, w antycznym rytmie 2x[(2+2)+3], napisany z okazji sprzeczki moich dwóch nauczycieli o to, jak mnie uczyć chińskiego:
(Jeżeli wiersza nie widać, trzeba zainstalować chińską czcionkę w opcjach językowych Windowsa.)

  马中波 — 诗  

教育经 (Pisma o Nauczaniu)

一千老师, 一千道。
教育山有许多顶。

W wolnym tłumaczeniu (tj. słowo w słowo i bez rymów):
Tysiąc nauczycieli, tysiąc dróg (Tao).
Góra nauczania ma wiele szczytów.

骄导师为自追誉。
谦教官使子做名。

Arogancki pedagog gania pochwał dla siebie.
Skromny instruktor przysparza sławy uczniowi.

攀过三刻,歇脚点。
苟不停就子不练。

Wspiąwszy się trzy kwadranse, czas nieco odpocząć.
Na lekcjach w porę nie przerwanych student sam przerywa ćwiczenie.

孩子用功,学费小。
子甚懒但价更高。

Pracowity uczeń — niskie czesne.
Podopieczny szczególnie leniwy — o, to cena bardziej wysoka.

学生驽钝,不要骂。
恺耐励可比喊大。

Głupiego studenta nie należy łajać.
Bycie miłym, cierpliwość i dodawanie otuchy są bodaj większe niż krzyk.

三好学生,老难觅。
即有个心也真怡。

„Po trzykroć dobrego ucznia” (tj. dobrego w nauce, zachowaniu i zdrowiu;
nieprzetłumaczalny termin chiński określający idealnego prymusa)
wyjątkowo ciężko znaleźć.
Nawet gdy jest tylko jeden, w sercu profesora gości szczęście.

病到课堂,师不来。
未停课致重人害 。

Gdy choroba dociera do szkoły, nauczyciel nie przychodzi.
Niezawieszenie kursu zsyła krzywdę wszystkim.

Rzekłem!
Jak zawsze Wasz:
马中波


/4. Lipca 2012/
Dziś oddaję zapowiedziany kilka dni temu dział POEZJE.
Detale bezpośrednio na stronie (przeczytaj tutaj). By was nie zanudzić, nie będę ich tutaj drugi raz przepisywał.
Oprócz działu, także nowe wiersze (przydługie, bo wreszcie jest miejsce):
Kolega z Opery (przeczytaj tutaj)
"Być intelektualistą", wykład (Uwaga: dziś w sali kominkowej!!!) (przeczytaj tutaj)
W Sekretariacie Maestro (przeczytaj tutaj)


/30. Czerwca 2012; właściwie 1 Lipca, bo już świta.../
Znowu wiersze — gdzie ja je wcisnę!? Muszę zrobić dział, ale pewnie jak zrobię dział, to mi się znudzi pisanie wierszy... A wiersze są o— a, nie będę wam psuł zabawy...
Potentia Poetica (przeczytaj tutaj)
Sami Spróbujcie (przeczytaj tutaj)


/28. Czerwca 2012/
Dziś grzechy, morderstwa i martwota...
Niby z przymrużeniem oka, a serio — niby poważnie, acz z szelmowskim zgrywem.
Grzechy Artysty: Pycha (przeczytaj tutaj)
Martwe Przyjaźnie (przeczytaj tutaj)
Morderstwo na Czasie (przeczytaj tutaj)


/26. Czerwca 2012/
Coś dziwnie się w ostatnich tygodniach rozpoetyzowałem... Napiszę Wam krótko dlaczego:

Otóż, właściwie pracuję nad "czymś innym" (czego, rzecz jasna, nie zdradzę, dopóki/jeżeli będzie gotowe/warte pokazania), ale bywa, że muszę dom opuścić, by pójść na zakupy, itp., a spać też wciąż nie mogę i nim zasnę, długo muszę leżeć. W trakcie tego leżenia zacząłem "komponować" poezje. (Wspomniałem jakiś czas temu, że wiersze piszę w myślach, a dopiero potem spisuję.) Z ulgą odkryłem, że jest to doskonały sposób na spożytkowanie czasu, który Świat postanowił mi zamordować — np. dzisiaj stałem dwie godziny w tłocznej kolejce: wszyscy sapali, wzywali o pomstę, a ja, wpatrzony i wsłuchany w deszcz kapiący o listowie, "popełniałem" wiersz za wierszem.

I oto są (trochę dziwne zestawienie, polecam czytać każdy z osobna):
Antypolonizm (przeczytaj tutaj)
Przeliczanka Lutosławskiego z Mozartem (przeczytaj tutaj)
Wartość Człowieka (przeczytaj tutaj)


/18. Czerwca 2012, wieczorem/
Ponieważ się ściemniło, przestałem grać na pianinie, by nie denerwować sąsiadów. Milczenie moje, owocnie, zesłało na mnie dwa szały poetyckie: jeden — rubaszny — drugi — całkiem serio...
Pytania z Tylnego Rzędu (przeczytaj tutaj)
Wyjście w Praktykę (przeczytaj tutaj)

/18. Czerwca 2012, po południu/
W przypływie pełnej rozbawienia autoironii, spisałem kolejny wiersz (piszę "spisałem", bo wiersze na ogół komponuję w głowie, dopiero gdy mnie sens, rytm i takt w miarę zadowolą, spisuje je, potem poprawiam):
Kompozytor Współczesny (przeczytaj tutaj)


/7. Czerwca 2012/
Po rysunkach i wierszach, czas na muzykę: 8 Pieśni do sł. Haliny Poświatowskiej na Mezzosopran i Fortepian
Dostępne "bez opłat" nagranie i partytura w oryginalnym rękopisie...

Osiem Pieśni do sł. Haliny Poświatowskiej
na mezzosopran i fortepian (2001)

Pieśni napisałem dawno temu, bo pierwsza wersja powstała, jeszcze gdy miałem lat 18. Poprawki z r. 2001 były drobne, techniczne, poza jedną z pieśni, którą nieznacznie skróciłem (nie pamiętam już, którą). Potem, na trzy lata, partytura trafiła do szuflady. W 2004 r. dostałem za nią III Nagrodę na międzynarodowym konkursie kompozytorskim Lutosławski Award.

Oto skrócony opis przebiegu konkursu, ze strony Towarzystwa im. Witolda Lutosławskiego (pełna wersja tutaj, siódmy rekord, licząc od góry):

“Międzynarodowy konkurs kompozytorski "Lutosławski Award 2004". (...) Nadesłano 169 prac z całego świata. Ponieważ 12 partytur nie spełniało warunków konkursu, jury oceniało jedynie 157 prac. Jury konkursu pod przewodnictwem Zygmunta Krauze (Polska) w składzie: Yi Chen (USA - Chiny), Arne Nordheim (Norwegia) i Charles Bodman Rae (Wielka Brytania - Australia) obradowało w dniach 2 - 4 grudnia 2004 (...)

Zwycięzcami konkursu zostali:
I nagroda (...): Marios Joannou ELIA (Cypr) za utwór Holy Bread na kwartet smyczkowy.
II nagroda (...): Thoma SIMAKU (Albania - Wielka Brytania) za utwór Voci Celesti na kwartet smyczkowy.
III nagroda (...): Marcin BANASIK (Polska) za utwór 8 pieśni do słów Haliny Poświatowskiej na mezzosopran i fortepian.

(...)

14 lutego 2005 [w walentynki, co smutne, patrz poniżej; przyp. M.B.] w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej odbył się uroczysty koncert nagrodzonych kompozycji (...) ”.

Wykonanie (właśnie to z r. 2005) było bardzo dobre (oceniając je jako wynik równania: 'poziom trudności pieśni' przez 'czas na przygotowanie' = ?). Śpiewała Alicja Węgorzewska-Whiskerd, znana z fenomenalnych wykonań operowych, jak również, ostatnio, z programu TVP2 — Bitwa na Głosy (więcej informacji o Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd tutaj).

Nagranie ucierpiało trochę ze względu na zbytnie nagłośnienie mezzosopranu. Szkoda, bo Mariusz Rutkowski, który akompaniował przy fortepianie, był niepokonany... Niewielu spotkałem pianistów, którzy wykonują muzykę współczesną z równie profesjonalną uwagą, dbaniem o niuanse dynamiczne, itp., jak czynią to z muzyką niewspółczesną. Mariusz Rutkowski jest jednym z nich (więcej informacji o artyście tutaj).

Nastrój w pieśniach podobny jest do tego z wierszy Haliny Poświatowskiej — zatem jest w nich przede wszystkim wyrażony smutek. Poświatowska, sama śmiertelnie chora, wyszła za mąż, za innego chorego, który krótko po ślubie umarł. Przez pozostały jej, krótki czas, pisała te smutne wiersze, wspominając miłość swego życia... Spoiwem pieśni jest wiersz Bilans, który, podzielony na trzy części — Noce, Dni i Śmierci — prowadzi słuchacza poprzez kolejne stadia psychologiczne narratorki: poprzez cierpienie, poczucie niesprawiedliwości, desperację, strach, aż po ostateczną akceptację śmierci.

Osiem Pieśni
do sł. Haliny Poświatowskiej

na mezzosopran i fortepian (2001)

POSŁUCHAJ NAGRANIA Z FILHARMONII NARODOWEJ W WARSZAWIE (mp3)
(Jeżeli nie pojawi się strona docelowa, poczekaj — trwa ładowanie.)

1. Noce (z wiersza Bilans)
—2. *** (Jestem z upływającej wody)
—3. *** (Jestem dla ciebie czuła)
—4. Dni (z wiersza Bilans)
—5. *** (W twoich doskonałych palcach)
—6. *** (Ona jest z nami)
—7. Śmierci (z wiersza Bilans)
—8. Wieczny Final

ZOBACZ/ŚCIĄGNIJ RĘKOPIS PARTYTURY
(PDF)



/6. Czerwca 2012; godz. 8:39, wciąż poranek/
Nie mogłem spać w nocy (przez chińską herbatę) i w końcu dałem za wygraną. Wstałem i zaczałem pisać. Przez pierwsze dwie godziny były to same niedorzeczności, ale potem — rzecz jeszcze bardziej niesłychana, niż tydzień temu — ukończyłem (dzięki chińskiej herbacie) wiersz, z którym się z rok męczyłem. Z oryginalnych wypocin pozostały tylko dwa słowa — "jestem nominalistą" — reszta jest nowa.
I oto jest wiersz:
Białe Gry (przeczytaj tutaj)


/29. Maja 2012/
Dziś dodaję wiersze. Sprawa niezwykle rzadka, bo wiersze piszę powoli, średnio rok się zastanawiam, czy już wiersz skończony, czy też jeszcze musi trochę poleżeć, dojrzeć, zanim będzie go można dopracować.
Poezje są trzy:
Kypris (przeczytaj tutaj)
Do Innego; list, prośba (przeczytaj tutaj)
Inetti (przeczytaj tutaj)


/17. Maja 2012/
Prosto spod ołówka...
Rysunek: "Chińska Muzykantka z Okaryną" (zobacz tutaj)


/14. Maja 2012/
No i jestem znowu w Chinach...
Mój nowy rysunek:
"Królik i Tykwa do Mate" (zobacz tutaj)


/KRÓTKA PRZERWA W NOWOŚCIACH, PONIEWAŻ PODRÓŻUJĘ.../


/21. Marca 2012/
Dodane rysunki:
"Chińska Muzykantka z Bębenkiem" (zobacz tutaj)
"Chińska Muzykantka z Flecikiem" (zobacz tutaj)


/20. Marca 2012/
Moja powieść — Mądrość, Siła i Piękno — już gotowa, by ją Wam przedstawić. Zobacz wprowadzenie do książki, tutaj.
+ "flagowy" rysunek powieści: "Drozdek Samotny" (zobacz tutaj)


/19. Marca 2012/
Pierwszy rozdział Mądrości, Siły i Piękna już dostępny w wersji czytanej.
Aby posłuchać, kliknij tutaj.


/18. Marca 2012/
Pierwsza partytura w dziale MUZYKA

Kwintet Gitarowy — The Great Bridge
(albo The Two Pillars)

na gitarę i kwartet smyczkowy (2005)

Był rok 2005, ostatni rok magisterki, i postanowiłem napisać operę. Zasiadłem do pisania, a dwa dni potem przyszedł list, czybym nie napisał utworu na gitarę i kwartet smyczkowy. Propozycja nie do odrzucenia, bo grać miał sam Penderecki String Quartet (Kanada) i znakomity polski gitarzysta Grzegorz Krawiec. Do tego tournée po Kanadzie, w sumie dziesięć koncertów (o wynagrodzeniu nie wspominając).

Zatem prace nad operą wstrzymałem i zająłem się kwintetem. Utwór napisałem, mało śpiąc, w strachu o operę i magisterkę, w sześć tygodni. Kolejne sześć spędziłem na edycji partytury i głosów. Mark Rowsom, który zamówił utwór, wymagał, by czas trwania wynosił ok. pół godziny, partytura miała dwie części, w tytule miało znaleźć się słowo "most".

Kwintet Gitarowy uważam za mój pierwszy naprawdę ukończony utwór kameralny. Nieco eklektyczny, bo, choć w pełni atonalny, aleatoryczny, etc. — to też wcale Beethovenowski. Nie wiem, czy to dobrze.

A muzycy grają, proszę państwa, niezrównanie...

Kwintet Gitarowy — The Great Bridge
(albo The Two Pillars)

na gitarę i kwartet smyczkowy (2005)

POSŁUCHAJ NAGRANIA Z GLENN GOULD STUDIO W TORONTO (mp3)
(Jeżeli nie pojawi się strona docelowa, poczekaj — trwa ładowanie.)

Introdukcja
—Pierwszy Filar
—Interludium
—Drugi Filar

ZOBACZ FRAGMENT PARTYTURY
(Drugi Filar, PDF)

KUP PARTYTURĘ I GŁOSY



/Nie ma więcej ostatnio dodanych materiałów./

 

     
Marcin Filip Banasik
Marcin Filip Banasik

Moja powieść — Mądrość, Siła i Piękno — w formie czytanej:

Powieść Marcina Banasika w wersji audio. Darmowy Audiobook.

Posłuchaj za darmo w dziale Audio...


Jeśli podoba ci się moja strona, wspomóż mnie drobną darowizną.

PayPal — szybko i bezpiecznie.
Co stanie się po naciśnięciu przycisku?

 


Szybka Nawigacja:


 

 

Marcin Filip Banasik — Poezje  

Pytania z Tylnego Rzędu

Pytają,
czemu miast muzyki, spisuję poezje.
Ja pytam,
czemu miast na tyłkach, siedzą na tapczanach.

Wzywają:
„Lepiej miast symfonii, podaj nam powieści”.
Ja wzywam:
„Lepiej miast na drutach, dziergajcie na włóczce”.

Powiedzą:
„Głupek, miast wytwarzać nasze, swoje robi”.
Ja powiem:
„Głupek miast rozpaczy pragnąć, łaknie szczęścia”.

  Marcin Filip Banasik — Poezje

Lek na Niepłodność

Gdy przyjdą, powiedz im,
że te cztery symfonie, to w tydzień.

Nawet niepytany.

Napluj im, że do każdej
będzie fresk deszczówką malowany
i że

— ha! — 

taki tam będzie magiel na tej ścianie,
że sam Giulio Romano zmartwychwstanie
zeskrobać Gigantów.

To im napyskuj.

A jeszcze zaprzysięgnij — na rany Chrystusa,
na dzieci swoich dzieci, na głowy ich matek,
Teutatesa, Jowisza i na czym świat stoi — 
że każdziuteńki (wzdłuż tych fresków) metr chodnika
trzynastozgłoskowa opieje georgika.

Na końcu się załóż:

„Niechbyś się spóźnił o krok,
a będziesz chodził przez rok
bez spodni i gaci”.

Potem zamknij się
i pisz...

 

 


 

CYTAT MIESIĄCA:

Cytat Miesiąca z książki Marcina Banasika — Mądrość, Siła i Piękno. "Są pośród was mędrcy, lecz brak im siły. Siłacze, którym brak mądrości. W każdym z was jest piękno. Lecz muszą być razem — Mądrość, Siła, Piękno — muszą być jednym".